Akcja Hiacynt
Fragmenty książki Ewy Majewskiej Czułe oczy Lewiatana. Archiwa akcji „Hiacynt”, biopolityka i queerowy słaby opór. Warszawa: Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, 2026.
Kiedy rozpoczynałam moje pierwsze podejście do archiwów operacji Hiacynt wiosną 2015 roku, działałam w przekonaniu, że będzie to krótkie działanie - szykowałam wystąpienie na międzynarodową konferencję o wdzięcznym tytule Can we have some Privacy? (czy możemy mieć trochę prywatności?), organizowaną w Institute of Cultural Inquiry (ICI) w Berlinie. Była to interdyscyplinarna konferencja z udziałem osób z wielu krajów, w tym nagrodzonej Oskarem reżyserki filmów dokumentalnych o Edwardzie Snowdenie i Nan Goldin, Laury Poitras; badaczek queerowych i osób eksperckich zajmujących się archiwami publicznymi, w tym Stasi. Moje kroki skierowałam najpierw do IPN, gdzie - jak słyszałam - policja i służby zobowiązane były przekazać wszelkie dokumenty związane z represjami obywatelskich osób w czasach PRL. Nie zawiodłam się, bo moje kwerendy szybko doprowadziły mnie do dokumentów ze Szczecina i woj. Zachodniopomorskiego, do słynnej "teczki białostockiej" (IPN Bi 445/15) oraz obfitej dokumentacji inwigilacji osób nieheteroseksualnych z przełomu lat 1950-60tych, które postanowiłam potraktować jako punkt odniesienia i porównań dla wydarzeń z lat 1980tych, którymi się zajmowałam. To, że w archiwach IPN nie znalazłam prawie żadnych dokumentów dotyczących akcji Hiacynt z innych województw przez dłuższy czas nie budziło moich fundamentalnych wątpliwości, zakładałam, że kryją się gdzieś w czeluściach archiwum, i tylko moja nieudolna strategia wyszukiwawcza nie daje mi możliwości dotarcia do nich. Okazało się, że rzeczywistość była zupełnie inna.
Od 2015 do 2022 roku upłynęło dla mnie kilka aktywnych lat. Jak świetnie pamiętamy, były one aktywne właściwie dla całego kraju, bo trwające w sumie 8 lat rządy koalicji partii prawicowych pod przewodem Jarosława Kaczyńskiego sprawiedliwie mobilizowały całość polskiego społeczeństwa, każdą jego część inaczej. Dla mnie i większości moich znajomych był to czas budzenia się codziennie do nowego skandalu, protestu czy wstydu. Sposób, w jaki osoby działające jako politycy, urzędnicy czy dziennikarze wypowiadali się o osobach LGBTQIA+ nie mieścił się w standardach znanych nam wcześniej. Język debaty publicznej szybko zdryfował w kierunku normalizacji mowy nienawiści i wulgaryzmów, argumenty zastąpione zostały przez przepychanki, a zastrzeżenia - przez zastraszanie. Osoby LGBTQIA+, kobiety, osoby uchodźcze, liberałowie, lewica, Żydzi - każda osoba z tych i innych grup mogła nagle stać się wrogiem, dominowało coś, co roboczo nazwałam "afektywnym stanem wyjątkowym", parafrazując Giorgio Agambena, który za Carlem Schmittem i Walterem Benjaminem pisał o politycznym stanie wyjątkowym1. Znalazłyśmy się i znaleźliśmy w strefie nieokreśloności, gdzie każda i każdy mógł nieoczekiwanie zostać zaklasyfikowany jako "wróg" obozu rządzącego. Jak pamiętamy z teologii politycznej Carla Schmitta, wróg nie jest po prostu kimś, kogo się nie lubi. Wróg to osoba, zazwyczaj cała grupa osób, której nienawidzenie nadaje spójność podmiotowi politycznej narracji.(...)
Dlaczego o tym wspominam w książce poświęconej kilku operacjom milicji i służb sprzed 40 lat, które okraszono wdzięcznym kryptonimem "Hiacynt" i uruchomiono trzykrotnie, w roku 1985, 1986 i 1987, w całej Polsce? Przede wszystkim dlatego, że operacje te, inaczej niż np. stan wojenny, nie były ogłaszane publicznie. Były tajne, a klauzuli tajności, jak wyjaśniam szczegółowo na dalszych stronach niniejszej książki, nadal nie zdjęto w przypadku znacznej części dokumentów wygenerowanych podczas tych operacji. Co to oznaczało z perspektywy osób będących na celowniku operacji Hiacynt, czyli przede wszystkim gejów, queerowych mężczyzn i szerzej - osób LGBTQIA+ ? Przede wszystkim brak wiedzy o tym, dlaczego właściwie są wyciągani przez milicję z domów i prowadzeni na komisariaty oraz dlaczego na ich miejsca spotkań - parki, łaźnie publiczne, sauny, kluby i kawiarnie - odbywają się naloty umundurowanych funkcjonariuszy oraz agentów bezpieki. Jak wspomina szereg mężczyzn, którzy pamiętają te czasy, w czasie pierwszej operacji "Hiacynt" i zaraz po niej rozdzwoniły się telefony gejów i queerowych mężczyzn, a podawane metodą poczty pantoflowej informacje o wydarzeniach urastały czasem do rozmiarów zdecydowanie przerażających, np.: "spisują nas, potem nas złapią, a następnie wykończą" (rekonstrukcja na podstawie szeregu wywiadów przeprowadzonych w trakcie pisania niniejszej książki). Trudno się prawdę powiedziawszy dziwić takim opowieściom, skoro nikt nic nie wiedział o przyczynach, metodach, założeniach, celach i efektach tych operacji. Stan ten trwa w zasadzie po dziś dzień2. (...)
Moja praca nad archiwami operacji Hiacynt ruszyła na dobre w momencie, gdy Narodowe Centrum Nauki uznało za właściwe wsparcie mojego zgłoszonego w 2021 roku projektu badawczego dotacją, która pozwoliła mi na pełnoetatowe zatrudnienie na etacie badawczym i zajęcie się w zasadzie wyłącznie tym tematem. To było niebywałe szczęście, ale też chyba wyraz zrozumienia, że ktoś wreszcie powinien archiwa Hiacynta solidnie przeszukać, w tym również poszukać dokumentów archiwalnych MO i służb. To postanowiłam przede wszystkim zrobić. Okazało się jednak, że wiedza jest naprawdę zawsze usytuowana, a perspektywa, dotychczasowe informacje i doświadczenia badaczki mają ogromny wpływ na to, jak czytane są dokumenty czy wspomnienia świadków. Konieczne okazało się więc uwzględnienie nie tylko wywiadów z osobami aktywistycznymi pamiętającymi lata 1980; szeregiem osób eksperckich z obszaru policji i innych instytucji państwa, ale również włączenie perspektywy autoetnograficznej, nie w stopniu dominującym te badania i determinującym w mocny sposób ich przebieg i wyniki, ale w wystarczającym, by niemożliwe było jej pominięcie w omówieniu metod moich badań. (...)
W mojej prezentacji o operacjach Hiacynt wygłoszonej w ICI Berlin w maju 2015 roku oraz w artykule, który wysłałam do czasopisma Interalia w 2016 roku, choć ukazał się w 2017 (z datą 2018), udostępniłam bazowe parametry tego, co wcześniej znane było jedynie pobieżnie3. Wskazałam daty brzegowe operacji Hiacynt (15-17 listopada 1985; 26-27 września 1986 oraz 16-17 października 1987) oraz główne cele i przesłanki tych operacji. Dokonywały ich MO i Wydziały Bezpieczeństwa w całej Polsce. Podpisu gen. Czesława Kiszczaka, ministra spraw wewnętrznych w latach, gdy prowadzono omawiane operacje, na żadnym dokumencie operacji Hiacynt nie znalazłam, natomiast na głównych dokumentach z rozkazem do rozpoczęcia operacji widniały podpisy gen. Trzcińskiego i gen. Jabłońskiego - wice-szefów KGMO (Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej) w Warszawie4. W prezentacji i w artykule opisałam zawartość dokumentów przedstawionych mi w kwietniu i maju 2015 w IPN, z których większość pochodziła albo z KWP w Szczecinie albo z KWP w Białymstoku (ale stanowiły już część kolekcji IPN). Warto dodać, że "teczka białostocka" obejmuje sporo dokumentów z Olsztyna czy innych miejscowości w dzisiejszym woj. warmińsko-mazurskim.
Podkreślam udział Wydziałów Bezpieczeństwa w operacjach Hiacynt głównie dlatego, że w latach 1980 były one częścią MO, choć podlegały bezpośrednio Ministerstwu Spraw Wewnętrznych5. Jak pokazuję dalej, jest to informacja ważna, ponieważ w 2008 roku IPN odmówił aktywistom gejowskim wszczęcia sprawy dot. akcji Hiacynt posługując się między innymi argumentem, że w ustawie o IPN milicja nie została uznana za organ, wobec którego można skarżyć państwo polskie w ramach procedur przewidzianych dla tej instytucji6. Problem w tym, że operacji Hiacynt dokonywały najwyraźniej połączone siły MO i służb. Piszę w trybie probabilistycznym ze względu na to, że choć dotarłam do kilkuset stron dokumentów tych operacji, i staram się precyzyjnie opisać, co w nich znalazłam, nie miałam wglądu we wszystkie dokumenty i muszę niestety niuansować własne obserwacje. Piszę "niestety", bo bardzo chciałabym móc zaproponować całościowe, jednoznaczne podsumowanie tej operacji, ale niestety nie jest to na ten moment możliwe, choć moje badanie i niniejsza publikacja znacznie zwiększają naszą wiedzę o tym, co w ramach akcji Hiacynt miało faktycznie miejsce.
W dyskursie o dokumentach wygenerowanych podczas tego, co potocznie nazywamy "akcją Hiacynt" łatwo zauważyć pewne klisze, uproszczenia i błędne schematyzacje. Chciałabym odnieść się do kilku z nich po to, by wyjaśnić, dlaczego szkodzą skuteczności badań operacji Hiacynt i wprowadzają zamęt pojęciowy oraz w gruncie rzeczy uniemożliwiają ustalenie przebiegu operacji, na co czekają przecież nadal żyjące osoby poszkodowane tą operacją. Proponuję więc spróbować przyjrzeć się tym błędnym schematom myślowym jako przeszkodom na drodze do badań akcji Hiacynt, a nie jako poglądom określonych osób. Pierwsze nieporozumienie dotyczy "podpisu Kiszczaka". Poświęcam mu w tej książce osobny podrozdział jako "świętemu Graalowi" badań operacji Hiacynt, mitycznemu tworowi, który być może nigdy nie istniał, i w niczym nie zmienia problematycznego, a być może wręcz nielegalnego charakteru operacji Hiacynt.
Po drugie - bardzo szkodliwa okazała się dla badań akcji Hiacynt kategoria "teczki osobowej", używana dzisiaj głównie w kontekście zasobów archiwum IPN. O ile w tym kontekście faktycznie ma ona zastosowanie, nie wydaje się użyteczna przy badaniu dokumentów wytworzonych podczas operacji Hiacynt i analogicznych, a nawet może je znacznie utrudnić. Teczka osobowa to dokument zakładany przez służby bezpieczeństwa państwa, zbierający dane osoby, która ma być przez nie inwigilowana oraz powody tej inwigilacji. Większość mężczyzn przesłuchiwanych przez MO i służby nie była sama przez się traktowana jako cel inwigilacji, stąd ilość teczek osobowych wytworzonych przez te służby jest znacznie mniejsza, niż ilość osób, które akcja ta objęła. Innymi słowy - większość dokumentów, do jakich dotarłam w moich badaniach, nie jest "teczkami osobowymi". Nie oznacza to bynajmniej ani końca problematyczności akcji Hiacynt, ani że danych osobowych nie zbierano, ani też, że akcja Hiacynt nie powinna zostać zamknięta, podsumowana i oceniona, a jej archiwum zabrane z komend policji, zebrane w IPN lub innym centralnym archiwum oraz, po okresie udostępnienia go w stopniu umożliwiającym identyfikację ewentualnych poszkodowanych, porządnie zanonimizowane celem prowadzenia badań naukowych.(...)
To, że pojedyncze osoby faktycznie były inwigilowane i zmuszane do współpracy przez MO i służby stanowi oczywiście problem, którego nie wolno ignorować, niemniej - osób takich było znacznie mniej, niż 11 000, o których pisał prof. Kozakiewicz w słynnym "Liście do gen. Kiszczaka", 12000, o których wspomina Robert Biedroń w liście do marszałka sejmu, Ludwika Dorna, czy nawet 15000, o jakich piszę ja na podstawie dokumentu stanowiącego podsumowanie operacji Hiacynt w całym kraju z 1987 roku.
I teraz - ani liczba 11000, ani 12000 ani 15000 nie dotyczy teczek osobowych. To poważne nieporozumienie, które trzeba wykorzenić z myślenia o akcji Hiacynt, bo prowadzi ono na manowce, pozwalając jednocześnie, by dokumenty operacji Hiacynt i inne homofobiczne, ociekające stereotypami i uprzedzeniami akta MO i służb ciągle pozostawały w użyciu przez policję. Liczby te dotyczą osób wylegitymowanych, czyli nawet niekoniecznie doprowadzonych na komisariat czy komendę MO. (...)
Jeśli chodzi o metodę mojej pracy archiwalnej, to przyjmowałam na ogół założenia Howarda Zinna i nakreślonej przez niego w latach 1970 polityki historycznej, w której archiwum jest zawsze już częścią jakiejś społecznej konstelacji i hierarchii władzy, którą pewne grupy sprawują, zaś inne albo jej po prostu podlegają albo są od niej aktywnie odsuwane7. Jest to podejście, które uzyskało nazwę "aktywizmu archiwalnego" i nacechowane jest przekonaniem o konieczności rewidowania nie tyle zawartości archiwów, co raczej metod zbierania i klasyfikowania w nich danych oraz sposobów regulowania dostępu do dokumentów8. Na gruncie bardziej spekulatywnej teorii archiwum, podejście to jest wspierane przez monumentalny artykuł Jacquesa Derridy "Gorączka archiwum" i późniejsze kontynuacje, w tym kluczową południowoafrykańską aktualizację tej propozycji, dokonaną przez Vence'a Harrisa z RPA w 2022 roku9. W tej dekonstruktywistycznej perspektywie kluczowa okazuje się kwestia sprawiedliwości - Derrida, pomimo wszelkich postmodernistycznych odczytań jego eseju - stoi na stanowisku, w myśl którego archiwistka zawsze już działa w zakresie sprawiedliwości społecznej - może jednak wybrać, czy będzie to praca na jej rzecz, czy wbrew. (...)
Inaczej, niż w przypadku wprowadzenia stanu wojennego czy wielu operacji MO, które były ogłaszane w mediach publicznych, i, nawet jeśli ograniczały czy wręcz naruszały prawa obywatelskie, władza dawała osobom możliwość zapoznania się z nowymi regułami, geje nie mieli tego komfortu. Stąd proponuję, by wprowadzenie i przeprowadzenie operacji Hiacynt traktować jak wprowadzenie stanu wyjątkowego dla gejów. (...)
W projekcie badawczym "Publiczni wbrew woli. Wytwarzanie podmiotu w archiwach akcji "Hiacynt"", realizowanym w Uniwersytecie SWPS w Warszawie w latach 2022-2026 w ramach grantu nr NCN2021/43/B/HS2/00579 podjęłam następujące działania:
-
analiza, interpretacja tekstu, wprowadzenie nowych konceptualizacji pojęć takich, jak: biopolityka, troska, archiwum, queerowanie archiwum, sprawiedliwość naprawcza, państwo i władza;
-
analiza i dyskusja niewielu innych analiz operacji Hiacynt, dokonanych w ostatnich latach przez polskie osoby badające i w literaturze, sztuce i filmie;
-
autoetnograficzne studium własnej pozycji jako badaczki i osoby doświadczającej badanie;
-
kwerendy w archiwach: IPN (2015 oraz 2022-2024), Biblioteki Narodowej (2023), Biblioteka Akt Nowych (2023, zostałam odprawiona z niczym);
-
wywiady pogłębione (metodą wywiadu rozumiejącego - Kaufman, Sylwia Urbańska) z osobami, które doświadczyły bądź były na celowniku (nie wiedząc o tym albo nie interpretując tego jednoznacznie) operacji Hiacynt (geje, osoby GBTQI+);
-
wywiady pogłębione z osobami z dawnego i aktualnego aparatu władzy;
-
kwerendy w ministerstwach: spraw wewnętrznych, sprawiedliwości, spraw zagranicznych; edukacji, zdrowia oraz u RPO;
-
kwerenda w komendach wojewódzkich policji i Komendą Główną Policji w Warszawie (17 komend + KGP; korespondencja między wrześniem 2023 a lipcem 2025 za pomocą platformy E-PUAP);
-
wywiady pogłębione z aktywistami i archiwistami LGBTQIA+ w Warszawie, Wiedniu, Londynie, Berlinie i Amsterdamie;
-
szyfrowanie i anonimizacja wykorzystywanych dokumentów (program Vera Crypt, wsparcie nieocenionego inż. Pawła Dudzika);
-
analizy wybranych dzieł sztuki artystów Karola Radziszewskiego i Pawła Żukowskiego, szczególnie w zakresie ich prac rewidujących stereotypy odnośnie gejów w PRL. (...)
Korespondencję z komendami wojewódzkimi policji w sprawie dokumentacji operacji Hiacynt za lata 1985-87 prowadziłam między wrześniem 2023 a lutym 2025 roku, za pomocą najpierw platformy e-PUAP, e-maili oraz poczty naziemnej i telefonu. Objęła ona znacznie więcej materiału, niż jestem to w stanie opisać, ale selekcja jest oczywiście nieunikniona. Z listu z 11 października 2023 wiem, że do archiwum IPN dokumenty akcji Hiacynt przekazała w całości jedna komenda woj. policji: KWP w Szczecinie; „akta „Operacja Hiacynt” za lata 1985-1987 z sygn. ach 72/134, zgodnie z art 25 ust 1 pkt 1 ustawy z 18 grudnia 1998 o IPN (…)” zostały przekazane do IPN ze spisem zdawczo-odbiorczym IPNSz474 z dnia 22 07 2010 poz. 1910. Dokumentację operacji Hiacynt w części zniszczyła KWP Poznań: „całość przedmiotowych akt zgromadzonych w archiwum KWP w Poznaniu została wybrakowana w 2018 r”, protokoły brakowania: 563, 579, 587, 600, 634, 641, 64211. Upłynięcie terminów określonych w jednolitym rzeczowym wykazie akt policji. Materiały zostały uznane za nieprzydatne do zadań ustawowych IPN". 15 komend wojewódzkich policji nadal posiada zbiory dot. operacji Hiacynt z lat 1985-1987, w tym gł. tajne i niejawne. Tylko KWP Łódź posiada również dokumenty jawne w tych zbiorach, „odpowiadając na Pani wniosek o udostępnienie informacji publicznej w zakresie operacji "Hiacynt informuję, iż w Archiwum KWP w Łodzi znajdują się poniżej wymienione materiały w postaci 3 teczek z klauzulą TAJNE, jedna teczka z klauzulą POUFNE oraz 2 teczki jawne”. I dalej: „W przypadku teczek jawnych, tj. Teczka zagadnieniowa dotycząca nierządu karalnego, prostytucji i dewiacji seksualnych „Hiacynt”, 1 tom, lata 1985-1990, sygn. arch. 3705 poz. 1 – teczka jawna; a także Teczka zagadnieniowa „Hiacynt”, 1 tom, 1985-1988, sygn. arch. 3745 poz.1 – teczka jawna, należy zwrócić się bezpośrednio do ARCHIWUM KWP W ŁODZI celem udostępnienia materiału w odpowiednim trybie opisanym w BIP12(...)," ale, jak poinformowano mnie po dłuższej korespondencji, i tak nie zostaną mi one udostępnione, bo, jak czytamy dalej, komendant wojewódzki policji jednak odmówił udostępnienia jawnych materiałów na podstawie: par. 38 pkt. 2 Zarządzenia nr 920 Komendanta Głównego Policji z dnia 11 września 2008 r. w sprawie metod i form wykonywania zadań w zakresie działalności archiwalnej Policji; ochrony dobra pracy operacyjnej policji oraz wskutek tego, że dokumenty jawne są powiązane z niejawnymi13.
Trzy komendy wojewódzkie policji ostatecznie udostępniły mi dokumenty w celach badawczych, cezurą wydają się wybory parlamentarne 2023 roku. Z KSP w Warszawie przesłano mi 30 stron „wybranych dokumentów jawnych14”; z KWP Gdańsk przesłano mi 15 stron dokumentów jawnych15, a z KWP w Radomiu Radom przesłano mi 69 stron dokumentów jawnych16. Do tych komend wojewódzkich ostatecznie dołączyła też Komenda Główna Policji (KGP) w Warszawie, na moją bardzo wyraźną prośbę i przy wsparciu byłego ministra spraw wewnętrznych, ówczesnego ministra spraw wewnętrznych, a przede wszystkim - ówczesnego ministra sprawiedliwości, prof. Adama Bodnara udostępniła mi dokumenty operacji Hiacynt z dawnych województw: słupskiego, częstochowskiego, kieleckiego i z Hajnówki17. W przypadku dokumentów dostarczonych przez KGP bardzo problematyczna okazała się cenzura planów ramowych i innych dokumentów, najpierw tłumaczona mi jako anonimizacja, ale po wyjaśnieniu, że jednak znam i rozumiem ten termin, i nie tłumaczy on wybielania ogólnych zasad wykonywania operacji milicyjnych i służb tam, gdzie nie padają dane wrażliwe ani chronione, funkcjonariuszki archiwum KGP zaczęły mi tłumaczyć, że odtajniono ten dokument specjalnie dla mnie, ale częściowo. Nie wiem w takim razie, jak rozumieć obecność nieocenzurowanych wersji tych samych dokumentów w kilku teczkach w archiwum IPN oraz łatwość, z jaką komendanci wojewódzcy w trzech miastach jednak uznali, że opis niezbyt trzeba przyznać wyrafinowanej akcji policyjnej sprzed 40 lat można jednak odtajnić? Analogiczne pytanie wielokrotnie zadawali podczas prowadzonego przeze mnie seminarium eksperci - wspomniany już min. sprawiedliwości i profesor prawa, Adam Bodnar; inż. Paweł Dudzik, licencjonowany przez ABW specjalista w zakresie ochrony danych wrażliwych; były szef MSWiA, dr. Henryk Majewski oraz szereg innych osób, z którymi prowadziłam rozmowy o tej operacji.
Pozostałe KWP również mają w swoich zasobach dokumenty operacji Hiacynt, ale odmawiają ich udostępniania, powołując się przy tym na szereg argumentów i dokumentów prawnych, które przytaczam, zaznaczając w przypisie, jakie komendy się do nich odwołały. Oczywiście, w wielu listach wskazano więcej niż jeden z poniższych argumentów:
-
toczące się nadal czynności operacyjne i sprawy; dobro pracy operacyjnej policji18;
-
strukturę archiwum: dokumenty jawne są powiązane z niejawnymi;
-
obecność danych wrażliwych;
-
Konstytucję RP (art 61 ust. 3): " Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa";
-
Ustawę z dnia 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych (Dz.U. z 2023 r. poz. 756 z późn. zm19.);
-
Ustawę z dnia 14 lipca 1983 roku o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach (Dz. U. z 2020 r. poz. 164; art 16e ust. 2 pkt 120);
-
Ustawę z dnia 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2023r, poz. 775 ze zm., art 104);
-
Ustawę z dnia 6 kwietnia 1990 r. o policji (Dz. U. z 2023 poz 171 z późn. zm.; art 20a i 20b21);
-
Ustawę z dn. 6 września 2001 o dostępie do informacji publicznej (Dz. u. 2023 r. poz 756 z późn. zm22.);
-
Zarządzenie nr 45 MSWiA z dn. 20 maja 2008 w spr. postępowania z materiałami archiwalnymi (dokumentacja niearchiwalną zgodnie z definicją zawartą w par. 2 pkt 223);
-
Zarządzenie nr 920 Komendanta Głównego Policji z dnia 11 września 2008 roku w sprawie metod i form wykonywania zadań w zakresie działalności archiwalnej Policji (par. 38 pkt. 224);
-
Zarządzenie nr 26 Komendanta Głównego Policji z dnia 19 lutego 2018 w spr metod i form brakowania dokumentacji niearchiwalnej w Policji;
-
porozumienie Komendanta Głównego Policji i Prezesa IPN z dnia 8 lutego 2013 w spr. określenia zasad współdziałania w zakresie działalności archiwalnej Policji i IPN25.
W tekstach teorii queer nie znajdujemy opisu takiego oporu władzy, z jakim miałam do czynienia próbując dotrzeć do dokumentów akcji Hiacynt. W ogóle władza wydaje się w tych teoriach po prostu działać, zawsze sprawnie, linearnie i przejrzyście, a nie stawiać opór. Krnąbrność, nieposłuszeństwo, opór - to w teorii queer właściwości "dobrych" bohaterów, bohaterek i osób bohaterskich opowieści, reprezentujących na ogół mniejszości LGBTQIA+. Książki takie, jak Homos Leo Bersaniego, Willful Subjects Sary Ahmed czy Queer Art of Failure Jacka Halberstama napisane zostały tak, jakby władza państwowa oraz hegemoniczna, heteronormatywna większość społeczeństwa stanowiły jakiś nieprawdopodobny monolit, pozbawiony pęknięć czy półtonów, zaś mniejszości były pstrokatymi, niepewnymi, chybotliwymi i ciągle zmieniającymi się patchworkami. Ten obraz, sympatyczny dla mniejszości i nudny dla mainstreamu, musimy niestety odłożyć między bajki. Po pierwsze - ani większość, ani marginesy nie są monolitami - przekonuje nas o tym Michel Foucault, gdy wskazuje na gotowość osób obywatelskich, by interpelować króla w sprawie egzekwowania sprawiedliwości najbardziej brutalnymi metodami26. Po drugie - pisanie społecznej ontologii w sposób jednoznacznie binarny, czarno biały, zaprzecza głównemu postulatowi teorii queer, jakim jest przecież kontestacja jednoznacznych opozycji. Po trzecie - binarny podział na (szlachetną) mniejszość i (złowrogą) władzę wpisuje się w typ myślenia, który Foucault krytykował jako "hipotezę represji", myślenie o (niewinnym) ciele i (opresyjnym) państwie, w którym źródłowe splątanie podmiotu i władzy ulega rozbiciu na rzekomo odrębne całości. Po czwarte zaś - takie myślenie z góry zakłada już skuteczność władzy, jak w postrzeganiu mowy nienawiści i cenzury, kontestowanym przez Judith Butler w książce Walczące słowa. Butler podkreślają, że nie każdy akt mowy nienawiści jest skuteczny, zdarzają się takie sytuacje, gdzie wskutek pomyłki atakującego, zręczności lub poczuciu humoru osoby atakowanej albo wskutek innych okoliczności próba pozbawienia osoby atakowanej godności i sprawczości okazuje się chybiona, i ośmieszony albo zdegradowany zostaje napastnik27. Również w relacjach państwo-obywatelka ma miejsce seria różnych okoliczności, które formują każdą z interakcji na nieco inny sposób, tak po stronie osób, jak po stronie władzy. Zakładanie automatycznej skuteczności, złowrogości czy jednoznaczności jej aparatu jest równie zasadne, jak sugerowanie tego po stronie obywateli. Po piąte - wbrew Heglowi, Marksowi i całej postępowej tradycji nowożytnej, w której aparat państwa, jak i regulujące go przepisy prawa traktowane są jako historyczne, a więc zmieniające się w czasie i dyktowane określonym interesem, w takim biało-czarnym, ściśle binarnym podejściu, jakie wobec państwa prezentuje znaczna część teoretyczek i teoretyków queer, państwo i jego reguły nie ulegają żadnym zmianom, ewoluuje wyłącznie nienormatywna cześć społeczeństwa.
Absurdalność tego stanowiska, w jego celowo zradykalizowanej i przerysowanej przeze mnie na użytek wywodu wersji, jaką tu zaproponowałam, nie ma oczywiście na celu ośmieszenia czy zlekceważenie autorek, które wskazałam jako jego reprezentantki. Jest prawdą, że w przeważającej większości organy władzy zareagują w określony sposób, a społeczeństwo okaże się mniej przewidywalne. Ale żeby w ogóle móc negocjować reguły społecznego kontraktu, a temu ostatecznie miała służyć teoria krytyczna i w ogóle krytyczne wykorzystanie nauki, trzeba najpierw dysponować takim rozumieniem społeczeństwa, państwa i historii, które w ogóle taką negocjację umożliwia. Nie jest to niestety możliwe w wariancie skrajnym, często prezentowanym jako "radykalny", gdzie wyłącznie wątłe niczym trzcina, i nietrwałe jak popiół symptomy społecznej aktywności zyskują rangę opozycji względem stabilnych i trwałych rzekomo struktur państwowych.
Zastanówmy się jednak, jak rewolucja neoliberalna zmieniła ontologię społeczną w ostatnich dekadach. Czy państwa, ich prerogatywy, finanse, strategie zatrudnienia, systemy usług i inne zabezpieczenia są dzisiaj równie trwałe, jak w latach 1960, gdy kontestowało je pokolenie, z którego teoretycznych rozstrzygnięć nadal korzystamy? Uważam, że między 1960 i 2025 rokiem miała miejsce tak daleko posunięta dekonstrukcja struktur władzy, że jedynie nieliczne jej elementy ostały się wobec deregulacyjnej burzy. Polityczna zamieć wymiotła też postępową pewność zwycięstwa rewolucji, która - w dobie silnego ZSRR i masowej emancypacji krajów dotąd skolonizowanych, wydawała się pewna. Ale - przyszła pierestrojka, którą - co warto pamiętać - Derrida uważał za najlepsze tłumaczenie słowa "dekonstrukcja", i unieważniono dalszą historię, rozpuszczając wszelkie trwałe narzędzia instytucjonalne w morzu ironii, niepewności i elastyczności28. Oczywiście, jak pokazali Żiżek z jednej strony i Naomi Klein z drugiej, niepewność nie dotknęła bynajmniej najsilniejszych grup interesu, i najbogatszy 1% społeczeństwa nie tylko cieszy się pewnością swojego przywileju, ale go pomnaża. Tymczasem osoby na niższych szczeblach drabiny społecznej spotyka coraz więcej ryzyka, i jeśli mieszczą się w białej, akceptowanej, męskiej i zamożnej części społeczeństw demokratycznych, to mają się dobrze. Ale jeśli nie, to - jak podkreślał wspominany już Munoz, są systemowo pozbawiane przyszłości i muszą ją budować dla siebie w sposób wyznaczany modelem klasycznej, Blochowskiej utopii.
Zaproponowana przez Munoza opowieść o "pikietowej utopii" (ang. cruising utopia ) również ogranicza się do "momentów" i "przebłysków". Uważam, że taka ontologia utopii była radykalna w latach 1960, gdy faktycznie wszystkie społeczne i państwowe struktury były solidne, i zacementowane. Dzisiaj, w czasach brutalnego rozpadu nie tylko wartości, ale - może przede wszystkim - struktur chroniących życie, zdrowie, wolności i prawa człowieka - gestem radykalnym wydaje się raczej budowanie szeroko zakrojonych roszczeń, trwałych i powszechnie dostępnych instytucji oraz praw i wolności faktycznie uniwersalnych, a przynajmniej koncepcji, które dają możliwość takiego myślenia w makroskali.
-
Zob. Giorgio Agamben, Stan wyjątkowy. Kraków: Korporacja Ha!Art, 2009 oraz Franciszek Ryszka, Państwo stanu wyjątkowego. Rzecz o systemie państwa i prawa Trzeciej Rzeszy, Wrocław: Ossolineum, 1985. ↩
-
Oczywiście, o akcji "Hiacynt" powstał film fabularny, napisano też kilka książek i wspomniano w kilku artykułach naukowych i popularnych oraz powieściach. Niemniej - nie jest to niestety materiał umożliwiający jakiekolwiek podsumowania. Zob. przede wszystkim: Krzysztof Tomasik, Gejerel. Mniejszości seksualne w PRL-u. Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2015; Ewa Majewska, "Public against our will? The caring gaze of Leviathan, 'pink files' from 1980s Poland and the issue of privacy". Interalia. Journal for Queer Studies, 2018 (złożone w 2016); Remigiusz Ryzinski, Hiacynt. PRL wobec homoseksualistów. Warszawa: Wydawnictwo Czarne, , 2021; Agata Fiedotow, "Początki ruchu gejowskiego w Polsce (1981–1990)", w: M Kula i in. (red), Kłopoty z seksem w PRL. Rodzenie nie całkiem po ludzku, aborcja, choroby, odmienności, Warszawa: Wydawnictwo UW oraz IPN, 2012; Karolina Morawska, “No authorities are interested in us, no one interferes in our affairs?”: policing homosexual men in the People’s Republic of Poland”. W: Tomasz Basiuk, Jędrzej Burszta (eds), Queers in State Socialism. New York and London: Routledge, 2020; Piotr Kurpios, "Poszukiwani, poszukiwane. Geje i lesbijki a rzeczywistosc PRL". W: Magdalena Parus-Jaskulowska i Anna Stabrowska (red), Kultura i spoleczenstwo PRL, Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego, 2001; Andrzej Selerowicz, Kryptonim “Hiacynt”. Warszawa: queermedia, 2015; Michał Witkowski, Lubiewo. Kraków: Korporacja Ha!art, 2004; "Hiacynt" film, reż. Piotr Domalewski, Netflix Polska, 2021. ↩
-
Dopiero znacznie później zorientowałam się, że w II wydaniu książki Gejerel Krzysztof Tomasik starannie omówił zawartość tego, co później zaczęto nazywać "teczką szczecińską", i co - jak ustaliłam w korespondencji z KWP w Szczecinie - stanowi komplet archiwum akcji Hiacynt przekazany przez tę komendę do IPN w 2010 roku. Wszystko to omawiam szczegółowo dalej. ↩
-
O tym, że architektem akcji Hiacynt był ówczesny minister spraw wewnętrznych, gen. Czesław Kiszczak, piszą praktycznie wszyscy autorzy i autorki, tak w tekstach prasowych, jak i książkach. Zob. np. Jakub Stachowiak i Anna Dąbrowska, „Już wszystko o tobie wiemy! Co się stało z archiwami z operacji „Hiacynt”? Polityka 43 (2626) z dn. 27. 10 2007. (Oryginalny tytuł artykułu: „Różowe archiwum”). O podpisie Kiszczaka piszę w tej książce jako o "świętym Graalu", by uzmysłowić osobom czytającym problemy wynikające z prób sytuowania go w centrum badania operacji Hiacynt. Podobne nieporozumienie dotyczy "teczki osobowej" - w kontekście akcji Hiacynt nie ma żadnego sensu skupiać się akurat na tym typie dokumentów, bo problematyczne są prawie wszystkie typy dokumentów wygenerowane podczas składających się na tę akcję operacji MO i służb. Aby sensownie skrytykować operacje Hiacynt należy zrezygnować z szeregu schematów myślenia powszechnych w polskich mediach i literaturze fachowej dotyczącej sytuacji osób LGBTQIA+. Niniejsza książka jest do takiej rewizji bazowych pojęć bardzo serdecznym zaproszeniem. ↩
-
Zob. ustawa regulująca pracę MO: Ustawa z dn. 14 lipca 1983 r. o urzędzie Ministra Spraw Wewnętrznych i zakresie działania podległych mu organów Dz.U. 1983 nr 38 poz. 172. ↩
-
Uzasadnienie wyroku IPN z dn. 29 stycznia 2008 w sprawie na wniosek Jacka Adlera, Szymona Niemca i Waldemara Zboralskiego, Edyta Myślewicz, sygnatura akt: S74/07/Zk. ↩
-
Howard Zinn, “Secrecy, Archives, and the Public Interest”. Midwestern Archivist 2(2) 1977: 14-26. ↩
-
Howard Zinn, “Secrecy, Archives; Douglas Crimp, Introduction. October 4(43)1987: AIDS: Cultural Analysis/ Cultural Activism; Charles Francis and Pate Felts. "Archive Activism: Vergangenheitsbewaltigung!" QED: A Journal in GLBTQ Worldmaking, 4(1)2017: 28–41 oraz Patrick M. Quinn, "The Archivist as Activist". Georgia Archive 1(5) 1977: 25-35. ↩
-
Jacques Derrida, Archive Fever. A Freudian Impression. Diacritics 25 (2)1995: 9-63 oraz Verne Harris, Ghosts of Archive. Deconstructive Intersectionality and Praxis. New York and London: Routlege, 2022. ↩
-
List z KWP Szczecin z dn. 11 października 2023, sygn. WKS-062-661/23. ↩
-
List z KWP Poznań z dn. 16.10 2023, sygn. OI.IV.0173.11.2023.KK. ↩
-
W liście z KWP Łódź z dn. 17.10 2023, sygn. WKS-062/142/23. ↩
-
W liście z KWP Łódź z dn. 30.10 2023, sygn. OIN-a-0172/37/23/JP. ↩
-
W liście z KSP Warszawa z dn. 30 11 2023, sygn. OIN-4915/4037/23. ↩
-
W liście z KWP w Gdańsku z dn. 19. 09 2024, sygn. NA.0173-54/2024/PS. ↩
-
W liście z KWP w Radomiu z dn. 8. 04 2024, sygn.WKS-1394/1255/24, RTJ-37/24. ↩
-
W liście z KGP w Warszawie z dn. 17. 012025, sygn. Na-159/3139/24/25/AD. ↩
-
KWP Białystok, 6 11 2023, sygn. OIN.0172.50.2023.GK; KWP w Rzeszowie 24 10 2023, sygn. WBJ-2155/2023. ↩
-
KWP Bydgoszcz 7 10 2023, sygn. WKS-ZO.062.75.1.2023.JN; KWP Katowice 25 10 2023, sygn. WBI-0172-390/9839/2023; KWP Opole 13 11 2023, sygn. WS.062.77.2023.MB; KWP w Rzeszowie 24 10 2023 sygn. WBJ-2155/2023. ↩
-
KWP Bydgoszcz 7 10 2023 sygn. WKS-ZO.062.75.1.2023.JN. ↩
-
KWP Bydgoszcz 7 10 2023 sygn. WKS-ZO.062.75.1.2023.JN; KWP Gorzów Wielkopolski 31 10 2023 sygn. WBI.II.0172.9.2023AP WBI-1966/23; KWP Lublin 19 10 2023 sygn. LU00-2023-250107; KWP Olsztyn, 6 11 2023 sygn. OIN-A-7818/7259/23; KWP Opole 13 11 2023 sygn. WS.062.77.2023.MB; KWP w Rzeszowie 24 10 2023 sygn. WBJ-2155/2023. ↩
-
KWP Kielce 25 10 2023 sygn. WBI-DJ-0151/89/2023; KWP Wrocław 9 01 2024 sygn. 1/2024. ↩
-
KWP Kraków 25 10 2023, sygn. AB.0151.545.2023. ↩
-
KWP Gdańsk, 12 06 2024, sygn.NA.0173-54/2024/PA. ↩
-
Na podst. tego dokumentu część archiwaliów akcji Hiacynt w Poznaniu uznano za "dokumentację nieprzydatną do działań ustawowych IPN" i "wybrakowano." ↩
-
Zob. Michel Foucault, Nadzorować i karać. ↩
-
Zob. Judith Butler, Walczące słowa. Przeł. Adam Ostolski. Warszawa: Krytyka Polityczna, 2013. ↩
-
Zob. Jacques Derrida, Widma Marksa. Stan długu, praca żałoby i nowa Międzynarodówka. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2016. ↩
